Nasze życie w dzisiejszym świecie przypomina zabawę z klockami lego. Mówi się nam o wciąż nowych produktach, możliwościach, szansach, okazjach, technologiach. To jakby klocki, każdy z nich stara się budować coś, co nierzadko musi zostać wpisane we współczesne trendy.
Niedawno uświadomiłem sobie że dużo czasu poświęcam na zajmowanie się myślą pt:. czego mi jeszcze brak, czego nie mam, czego potrzebuję, jakie klocki są mi jeszcze niezbędne, by moje życie zostało w końcu uznane przez organy opiniotwórcze. Tak więc: więcej pieniędzy , nowy lepszy samochód, najnowszy laptop i telefon komórkowy, dom w lepszej dzielnicy, lepsza posada, lepsze wakacje itd.... ale człowiek jak by wciąż ten sam.
Ogólnie nie czułem się z tym dobrze. Ciągłe myślenie o potrzebach i brakach niszczył we mnie życie duchowe, relację z najważniejszą dla mnie osobą, wprowadzało zgorzknienie w psychice i poczucie krzywdy, przez co chodziłem często opryskliwy i struty. Kiedy w pewnym momencie zatrzymałem się i uświadomiłem sobie to, zadałem pytanie: co mam, co już osiągnąłem. Czy ja umieram, czy szczególnie jakoś cierpię, czy ktoś pozabijał mi moich bliskich? Nie, tylko mam poczucie braku czegoś, co w większości zostało wygenerowane przez media, obecny styl życia, modę i w dodatku samo poczucie braku zostało we mnie podniesione do rangi bólu zagrażającemu życiu. Ile mam? Może warto zaplanować i przygotować cykl kilku medytacji na temat tego co mam, co osiągnąłem. Można zwiększyć w ten sposób poziom osobistej wdzięczności, za otrzymany potencjał, za to jak już zacząłem go wykorzystywać. Taki duchowy oddech pozwoli mi odsunąć i zwalczyć negatywne emocje i myśli związane z domniemanymi brakami, czy niezaspokojonymi, lecz często sztucznymi potrzebami. Dzieje się to, o czym myślę. Postawa dziękczynienia, pamięci o tym co już mam, co osiągnąłem, wpłynie pozytywnie na sferę fizyczną eliminując lęk przed utratą, a dając zdrowego kopniaka do działania.