Miesięczny KURS STRATEGII ODCHUDZANIA 16 lekcji!

Zgadzam się z Polityką Prywatności

czwartek, 25 lutego 2010

Tworzysz siebie.


I znów zmiana miejsca zamieszkania. Przenoszę się po raz kolejny. Nowe urządzanie mieszkania, wyrzucanie i sortowanie rzeczy, nowe obowiązki i nowy sposób na plan dnia. Robiąc to wszystko zrozumiałem, że nie mogę nie pracować nad sobą. Jest to niemożliwe, gdyż wykonując jakąkolwiek czynność i powtarzając ją dążę do stworzenia nawyku. Buty zostawione byle gdzie, koszula zawieszona w przypadkowym miejscu, nieodłożone na miejsce rzeczy itp. nawet nieświadomie powtarzane czynności tworzą nawyk. To prawda że wygodniej jest nie zastanawiać się nad szczegółami życia codziennego, ale wygodnictwo zabija rozwój. Natomiast życie codzienne składa się z tych niewielu, ale ważnych szczegółów. Dlatego ważne jest być świadomym kierunku swojego rozwoju i zadawać sobie pytanie: jaki nawyk właśnie wyrabiam, robiąc to co teraz robię.

sobota, 13 lutego 2010

Podobnym raźniej.


Uczestnicząc w kursach samorozwoju, mówiąc o swoich reakcjach, odkrywając po trochu siebie zauważamy jak bardzo jesteśmy do siebie podobni. Podobna budowa ciała, reakcje psychosomatyczne, podobny zbiór reakcji emocjonalnych. Nic nowego nie wymyślimy. Możemy odkrywać osobisty zestaw reakcji, czy konstrukcji jednak zawsze w obrębie dobrze znanego nam zbioru należącego do pojęcia natury ludzkiej. To, co rzeczywiście nas odróżnia od siebie, to cechy charakteru nastawione na wartości, czy działanie potwierdzające trafność naszych decyzji. Nie bój się podążać za wartościami w działaniu. Inni wcale nie mają łatwiej...

piątek, 12 lutego 2010

Samodyscyplina.


Co tak naprawdę chciałbyś w życiu osiągnąć? Celów możliwych jest wiele, do czego jesteś wezwany i jak chcesz to osiągnąć? Czy widzisz swój cel jasno i wyraźnie, czy może w sposób bardzo ogólny i niejasno. Może oczekujesz aż ktoś ci powie co masz robić i do czego dążyć? Może czekasz na gotową receptę? Dopiero kiedy zobaczysz cel wyraźnie, możesz zabrać się do wykonania dzieła. Jednak tak czy inaczej będziesz potrzebował niezbędnego narzędzia jakim jest samodyscyplina. Posiadając i posługując się samodyscypliną jesteś w stanie zdobyć więcej niż inni. Samodyscyplina obok samowychowania stanowi potężne narzędzie w rozwoju ludzkości. Większość osiągnięć ma swoje podstawy w tonach samodyscypliny i ciężkiej pracy pokoleń. Również i Ty możesz przyczynić się do rozwoju ludzkości wkładając swoją cegiełkę pracy nad sobą w budynek zwany: przyszłość.

niedziela, 7 lutego 2010

Czysty zysk.


Jak można zarobić na sobie? W czasie gdy słyszymy słowo kryzys, poszukiwanie metod i sposobów zaoszczędzenia czy zarobienia dodatkowych środków wydaje się szczególnie cenne. Otóż jednym z nich jest zarobienie na sobie, jak to nazywam. Zasadniczo chyba każdy z nas wydaje pieniądze środki i energię, na niezbędne do życia produkty takie jak żywność, ubranie, mieszkanie. Jednak jakoś po weekendzie, po spotkaniu ze znajomymi, po jednym czy drugim wyjściu, zapas naszej gotówki się jakoś zmniejszył. Jak na tym zarobić? Najpierw poznać trzeba siebie i swoje dotychczasowe nawyki. Załóżmy że w sobotni poranek "wpadło" ci 50zł, natomiast wieczorem przeważnie wydajesz również około 50zł. Jeżeli w sobotni wieczór nie wydasz 50 zł zyskasz 50 zł zarobionych rano. Wychodzisz na zero. Gdy tylko wieczorem wydałbyś 50zł nie zarabiając nic podczas dnia, a tego nie zrobisz, zyskujesz na czysto 50zł. Możesz je zainwestować w coś innego, lub ustalić sobie walutę wirtualną, którą płacisz za swoja samodyscyplinę, niezbędną by cokolwiek osiągnąć. Natomiast gdy wbrew sobie nie wydasz dziś wieczór 50zł, to zyskujesz je wirtualnie. Oprócz środków finansowych zyskujesz dodatkowo parę godzin, które możesz przeznaczyć na działanie twórcze, rozwojowe, edukacyjne, duchowe. Wywalczony i ocalony sobotni stan trzeźwości można wykorzystać. Czas jest jedynym kapitałem jakim możemy dowolnie zarządzać, ale też jest i najcenniejszym kapitałem obok kapitału myślenia. To dzięki temu możesz zarobić więcej, gdy dysponujesz czasem i skupionym myśleniem. Tak więc jeżeli masz ustalone cele rozwoju swojego życia i wiesz czego chcesz to w ten prosty sposób przyspieszysz swoje osiągnięcie celów. Przez miesiąc oszczędzasz na samej sobocie ok. 200zł, i ok12-16 h, oraz zwiększasz poziom bezcennej samodyscypliny, oraz zyskujesz szansę na szybsze osiągnięcie swoich celów. Zostaje jeszcze kwestia znajomych...Życie to często nieustanne wybory, jeżeli zajmujesz się czymś, to czymś się nie zajmujesz. Na znajomych przyjdzie jeszcze czas... w kolejnych wpisach.

piątek, 5 lutego 2010

Jest wyjście.


Coś się stało, niby nie nowina, co jakiś czas dotyka nas kryzys, zdarzenie, coś co sprawia lawinę czarnych myśli, scenariuszy, tysiące ucieczek, zamknięć, głębszego zapadnięcia się w siebie zdala od innych. Cóż zrobić: iść na piwo, zatopić się w czarnych myślach, słuchać muzyki i oglądać filmy, chodzić bez celu po mieście i w końcu iść na piwo. Ot i wszystko, tyle z chwały Rzymu. Zawsze można iść na piwo. Jednak co dziś wieczór przygotuję dla siebie rano. W jaki sposób wezmę odpowiedzialność za siebie jutrzejszego. Przecież niemal jak prorok potrafię przewidzieć scenariusze toku swoich myśli i uczuć, funkcjonowania ciała. Co mogę zrobić dziś by jutro być z siebie choć trochę bardziej dumnym czy zadowolonym. Jakim działaniem i wysiłkiem mogę pocieszyć siebie jutrzejszego? Przerobić kolejną lekcje języka, tak na zimno bez emocji, posprzątać i uporządkować przestrzeń wokół siebie, pomyśleć o swoich celach, podziękować Bogu przez Jezusa za to, co mam. Może nie wiele tego, ale dziś wieczór przygotuje się i uporządkuję by pomóc sobie jutrzejszemu.

czwartek, 4 lutego 2010

Czego nie mam?

Nasze życie w dzisiejszym świecie przypomina zabawę z klockami lego. Mówi się nam o wciąż nowych produktach, możliwościach, szansach, okazjach, technologiach. To jakby klocki, każdy z nich stara się budować coś, co nierzadko musi zostać wpisane we współczesne trendy.
Niedawno uświadomiłem sobie że dużo czasu poświęcam na zajmowanie się myślą pt:. czego mi jeszcze brak, czego nie mam, czego potrzebuję, jakie klocki są mi jeszcze niezbędne, by moje życie zostało w końcu uznane przez organy opiniotwórcze. Tak więc: więcej pieniędzy , nowy lepszy samochód, najnowszy laptop i telefon komórkowy, dom w lepszej dzielnicy, lepsza posada, lepsze wakacje itd.... ale człowiek jak by wciąż ten sam.
Ogólnie nie czułem się z tym dobrze. Ciągłe myślenie o potrzebach i brakach niszczył we mnie życie duchowe, relację z najważniejszą dla mnie osobą, wprowadzało zgorzknienie w psychice i poczucie krzywdy, przez co chodziłem często opryskliwy i struty. Kiedy w pewnym momencie zatrzymałem się i uświadomiłem sobie to, zadałem pytanie: co mam, co już osiągnąłem. Czy ja umieram, czy szczególnie jakoś cierpię, czy ktoś pozabijał mi moich bliskich? Nie, tylko mam poczucie braku czegoś, co w większości zostało wygenerowane przez media, obecny styl życia, modę i w dodatku samo poczucie braku zostało we mnie podniesione do rangi bólu zagrażającemu życiu. Ile mam? Może warto zaplanować i przygotować cykl kilku medytacji na temat tego co mam, co osiągnąłem. Można zwiększyć w ten sposób poziom osobistej wdzięczności, za otrzymany potencjał, za to jak już zacząłem go wykorzystywać. Taki duchowy oddech pozwoli mi odsunąć i zwalczyć negatywne emocje i myśli związane z domniemanymi brakami, czy niezaspokojonymi, lecz często sztucznymi potrzebami. Dzieje się to, o czym myślę. Postawa dziękczynienia, pamięci o tym co już mam, co osiągnąłem, wpłynie pozytywnie na sferę fizyczną eliminując lęk przed utratą, a dając zdrowego kopniaka do działania.

środa, 3 lutego 2010

Pogarda na ulicy...


Ostatnio idąc zasypaną śniegiem ulicą przechodziłem obok człowieka odśnieżającego fragment chodnika. Był to chudy zgarbiony nieogolony starszy mężczyzna. W budzących się we mnie odczuciach na ten widok dostrzegłem jakby coś z uczucia pogardy, coś jakby: dlaczego on to robi i jest jaki jest? Na pewno nie chciało mu się pracować nad sobą, tak praca nad sobą wymaga wielkiego i długoterminowego wysiłku. To jest wartość, a on...

Jeszcze tego samego dnia wróciłem do tego tematu. Uświadomiłem sobie jak niszczący jest brak szacunku do drugiego człowieka bez względu na to kim jest, jak wygląda i czym się zajmuje. Brak szacunku do drugiego człowieka, czy jeszcze gorzej jawna pogarda wobec niego powoduje zazwyczaj to że w jakiś dziwny sposób w krótkim czasie ciebie dotyka to samo czym gardziłeś u drugiego. Wiele osób potrafi sobie doskonale przypomnieć jak to np. w szkole śmiejąc się z kogoś że czegoś nie umie, za chwilę sami odchodziliśmy z najniższą oceną od tablicy. Znamy też powiedzenie: oliwa zawsze sprawiedliwa i faktycznie coś w tym jest. Szkoła szkołą, ale gdy funkcjonujemy jako dorośli ludzie, skutki mogą być o wiele poważniejsze. Jeżeli ktoś gardziłby napotkanym alkoholikiem, można przypuszczać iż w krótkim czasie on sam będzie miał podobny problem. Jeżeli nie on, to ktoś z jego bliskich. Jeżeli gardzisz konkretnym spotkanym bezdomnym, bardzo możliwe że ty sam w krótkim czasie w jakimś sensie staniesz się taki, albo dotknie to kogoś z twojego otoczenia.

Rzeczywiście można by tu pokusić się o skonstruowanie powszechnej zasady: czym gardzisz u konkretnego człowieka, to powróci do ciebie. Jednak to nic w porównaniu z tym, gdy okazując komuś pogardę nic się nie dzieje. Załóżmy że ktoś bardzo bogaty materialnie okazuje pogardę bezdomnemu, jednak nic się nie dzieje. Ani on, ani jego bliscy nie stają się bezdomni w sensie materialnym. Jako że niewidzialne prawa są niezmienne i nic w przyrodzie nie ginie, skutek ten może zostać przesunięty na inną płaszczyznę. I tu zaczyna się problem.

Niszcząca i negatywna energia wróciła do swojego twórcy na płaszczyznę duchową lub psychiczną. Więc albo człowiek traci w tym momencie szansę na szczęśliwe życie wieczne i w tym sensie staje się bezdomny, lub jego życie psychiczne z różnych przyczyn, lub niby zbiegów okoliczności legnie w gruzach. Dlatego moim sposobem jaki odsuwa negatywne odczucia i myśli od drugiego człowieka jest życzyć mu szczęścia i prosić Boga o to by w swoim czasie uczynił go lepszym ode mnie.

Zaczynamy

Ten blog poświęcony jest człowiekowi jako jedności duchowo-psychiczno-fizycznej. Cokolwiek robisz, czymkolwiek się zajmujesz, angażując w to całego siebie osiągasz lepsze wyniki i dążysz do pełni człowieczeństwa.

Co spędza ci sen z powiek gdy myślisz o odchudzaniu?