Miesięczny KURS STRATEGII ODCHUDZANIA 16 lekcji!

Zgadzam się z Polityką Prywatności

środa, 3 lutego 2010

Pogarda na ulicy...


Ostatnio idąc zasypaną śniegiem ulicą przechodziłem obok człowieka odśnieżającego fragment chodnika. Był to chudy zgarbiony nieogolony starszy mężczyzna. W budzących się we mnie odczuciach na ten widok dostrzegłem jakby coś z uczucia pogardy, coś jakby: dlaczego on to robi i jest jaki jest? Na pewno nie chciało mu się pracować nad sobą, tak praca nad sobą wymaga wielkiego i długoterminowego wysiłku. To jest wartość, a on...

Jeszcze tego samego dnia wróciłem do tego tematu. Uświadomiłem sobie jak niszczący jest brak szacunku do drugiego człowieka bez względu na to kim jest, jak wygląda i czym się zajmuje. Brak szacunku do drugiego człowieka, czy jeszcze gorzej jawna pogarda wobec niego powoduje zazwyczaj to że w jakiś dziwny sposób w krótkim czasie ciebie dotyka to samo czym gardziłeś u drugiego. Wiele osób potrafi sobie doskonale przypomnieć jak to np. w szkole śmiejąc się z kogoś że czegoś nie umie, za chwilę sami odchodziliśmy z najniższą oceną od tablicy. Znamy też powiedzenie: oliwa zawsze sprawiedliwa i faktycznie coś w tym jest. Szkoła szkołą, ale gdy funkcjonujemy jako dorośli ludzie, skutki mogą być o wiele poważniejsze. Jeżeli ktoś gardziłby napotkanym alkoholikiem, można przypuszczać iż w krótkim czasie on sam będzie miał podobny problem. Jeżeli nie on, to ktoś z jego bliskich. Jeżeli gardzisz konkretnym spotkanym bezdomnym, bardzo możliwe że ty sam w krótkim czasie w jakimś sensie staniesz się taki, albo dotknie to kogoś z twojego otoczenia.

Rzeczywiście można by tu pokusić się o skonstruowanie powszechnej zasady: czym gardzisz u konkretnego człowieka, to powróci do ciebie. Jednak to nic w porównaniu z tym, gdy okazując komuś pogardę nic się nie dzieje. Załóżmy że ktoś bardzo bogaty materialnie okazuje pogardę bezdomnemu, jednak nic się nie dzieje. Ani on, ani jego bliscy nie stają się bezdomni w sensie materialnym. Jako że niewidzialne prawa są niezmienne i nic w przyrodzie nie ginie, skutek ten może zostać przesunięty na inną płaszczyznę. I tu zaczyna się problem.

Niszcząca i negatywna energia wróciła do swojego twórcy na płaszczyznę duchową lub psychiczną. Więc albo człowiek traci w tym momencie szansę na szczęśliwe życie wieczne i w tym sensie staje się bezdomny, lub jego życie psychiczne z różnych przyczyn, lub niby zbiegów okoliczności legnie w gruzach. Dlatego moim sposobem jaki odsuwa negatywne odczucia i myśli od drugiego człowieka jest życzyć mu szczęścia i prosić Boga o to by w swoim czasie uczynił go lepszym ode mnie.

Brak komentarzy:

Co spędza ci sen z powiek gdy myślisz o odchudzaniu?